Pierwszy raz pani Maria przyłapała męża na tajnych schadzkach z zakonnicą dwa lata temu. Przyznał się wtedy do winy i obiecał poprawę. Uwierzyła mu. Kochała swojego Zbyszka (58 l.) i nie wyobrażała sobie życia bez niego.
Przez dwa lata był spokój. Nagle jednak mąż znów zaczął zachowywać się podejrzanie. Nie rozstawał się z telefonem komórkowym. Wyciszył dzwonek i prowadził ciche rozmowy zamknięty w łazience. Znikał też gdzieś wieczorami.
Pani Maria wpadła w panikę. Udało jej się wykorzystać moment nieuwagi Zbigniewa, ukradła mu komórkę i przejrzała SMS-y... O mało nie zemdlała. Jej ukochany znów pisał do znienawidzonej zakonnicy.
"Jak tam, Basieńko, jak ci mija dzień? Dużo miałaś pracy. Odezwij się do mnie" - zaczepiał siostrę SMS-ami.
- A przecież przyrzekał mi, że z nią skończy - płacze załamana kobieta. - Dlaczego ona wchodzi w nasze życie. Czemu kradnie mi męża - załamuje ręce pani Maria.
Zakonnica twierdzi, że jest niewinna. A żona pana Zbyszka jest po prostu "nadto zazdrosna".
- Jeśli się spotykamy, to tylko by porozmawiać - zarzeka się siostra.
"Proszę się nie obawiać, nigdy nie miałam w planie wchodzić w środek Was, to nie mój styl" - napisała zakonnica do pani Marii. I obiecała modlić się za jej małżeństwo.
Zazdrosna żona uważa, że siostra kłamie. - Mąż się znów przyznał, a ona sobie ze mnie kpi - mówi z wściekłością. Tym razem może już mężowi nie wybaczyć.
Zobacz: Czwarte przykazanie kościelne po nowemu: zabawy w piątki dozwolone!