Ten dzień w pracy miał być podobny do setek innych dni, a kurs z Wągrowca do Poznania po prostu jednym z wielu. Ale stało się inaczej i pan Mateusz zapamięta te chwile do końca życia. – Wychodząc z łuku z dużą prędkością między Skokami a Sławą, zauważyłem naczepę samochodu ciężarowego, która stała na torach – mówi pan Mateusz. Nie było chwili do namysłu. – Wdrożyłem hamowanie nagłe – mówi. Mężczyzna od razu pomyślał też o pasażerach. Wybiegając z kabiny, zaczął krzyczeć do pasażerów, że mają paść na podłogę. Chwilę później doszło do zderzenia. Szynobusem zatrzęsło. Przez jedną z szyb wleciała do środka pociągu drewniana belka z samochodu. Gdyby kobieta siedząca przy tym oknie nie schyliła się na podłogę, tego wypadku na pewno by nie przeżyła. – Cieszę się, że tak się zachowałem. To dla mnie kolejna lekcja – mówi skromnie pan Mateusz, a pracodawcy bohatera z Kolei Wielkopolskich już wiedzą: będą go podawać za wzór.
Zobacz: 19-latka pokazała na żywo swoje samobójstwo! [MAKABRYCZNE ZDJĘCIE]