- Za sześć miesięcy spodziewam się zaproszenia do studia i rozmowę, co z tego wniknęło, jak się inni zachowali, co robiła prokuratura i gdzie jesteśmy z poparciem. Jestem gotów dla jakości debaty publicznej postawić się w tej roli - powiedział prowadzącej program Katarzynie Kolendzie-Zaleskiej. Dodał jednak, że żałuje niektórych swoich wypowiedzi.
Powiedział także, że jego język jest reakcją na skandaliczne wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości. - Ja używam języka drastycznego i mocnego, ale nie języka nienawiści - bronił się.
Palikot skomentował także swój wywiad w Gazecie Wyborczej i wyjaśnił, że bycie chamem jest jedynie metaforą. - Ale nie możemy nie reagować na język, jaki PiS wprowadził do polityki - powiedział. Przekonywał, że jego ton to sposób na obnażenie manipulacji PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Według niego, język polityków PiS jest prostacki. - Wypowiedzi Kaczyńskiego, Brudzińskiego i Hofmana to nie perełki. A moje wypowiedzi mają na celu obnażyć ich wypowiedzi - dodał.