Na swoim blogu Palikot napisał list otwarty "do przyjaciół z PO". Jego zdaniem, jedyną skurteczną bronią w walce z PiS może być tylko daleko posunięta szczerość.
"Jedyną skuteczną bronią w walce z Prawem i Sprawiedliwością jest mówienie prawdy. Szczerość posunięta do granic bólu to oręż, z którym nie radzą sobie politycy PiS, nawykli do lawirowania pomiędzy frakcjami, faktami i intencjami" - pisze Palikot. "Nie mamy przyzwolenia wyborców na ściemę, na słodkie słówka!" - dodaje.
Palikot, broniąc swojego zachowania, zaatakował media. Jego zdaniem, nie są one spragnione merytoruycznej polemiki i czekają na krwawą jatkę. Możemy tylko zapytać: ile było merytorycznej polemiki w insynuacjach Palikota na temat rzekomego alkoholizmu Lecha Kaczyńskiego i orientacji seksualnej Jarosława Kaczyńskiego.
"Na moim przykładzie widać, że kiedy dostają swój pokarm – żywią się nim do samego końca, póki nie znajdą nowego. I choć udają obrzydzenie, fascynują się tą wojną" - pisze Palikot.
Zaznaczył, że nie miał zamiaru obrażać poseł Grażyny Gęsickiej. Jednak jego zdaniem, jeśli poważnie traktuje się równouprawnienie, nie można stosować innej miary do mężczyzn i kobiet.
"(...) jest rzeczą oczywistą, że jako dojrzały człowiek nie mam zamiaru obrażać nikogo i poniżać. Zwłaszcza – kobiet. Ale polityk nie ma płci. Nie można stosować innej miary do mężczyzn i kobiet, jeśli serio traktuje się równouprawnienie. Nie ubliżyłem pani minister Gęsickiej, choć mogłem użyć bardziej fortunnego określenia" - stwierdził poseł Platformy.