Serdeczny, świetnie przygotowany, zawsze dbający o turystów, których miał pod opieką. Przyjaciele Lucjana S., który we wtorek czasu lokalnego zaginął pod Annapurną po przejściu lawiny, mówią o nim i piszą na forach internetowych w samych superlatywach. Według jednego z wpisów przewodnik miał nawet zmniejszyć swoje szanse na przeżycie po załamaniu pogody, gdy zobaczył, że jedna z uczestniczek wycieczki nie ma sił uciekać. "Część ludzi wysłał, żeby schodzili, a sam pomagał jednej z kobiet, która nie dawała rady" - pisze osoba bliska Lucjanowi. Niestety, zgodnie z informacjami potwierdzonymi przez PTTK, jedną z polskich ofiar lawiny jest właśnie kobieta - Agnieszka K. z Bytomia.
Zobacz też: Wyprawa w Himalaje
Co myśli, gdy ktoś podejrzewa zaginionego przewodnika o nieodpowiedzialne zachowanie?
Czy faktycznie Lucjan poświęcił własne bezpieczeństwo, by ją ratować? - Nie mogę tego potwierdzić na sto procent, bo nie byłem tam, ale uważam to za bardzo prawdopodobne - mówi nam Artur Ragan, znajomy Lucjana i szef biura Gaudeamus, organizatora wyprawy. - Znam go jako człowieka bardzo pomocnego, na pewno w trudnych chwilach pomagał uczestnikom wycieczki. Po każdej z wypraw zbierał same pochwały - dodaje. Co myśli, gdy ktoś podejrzewa zaginionego przewodnika o nieodpowiedzialne zachowanie? - Absolutnie nie wierzę, by mógł zwiększać ryzyko wypadku. Poza tym mówimy o kataklizmie, który w tym rejonie świata miał miejsce pierwszy raz w tej skali - uważa Artur Ragan.
ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail