- Upajali ją alkoholem. Byli wyjątkowo brutalni. Bili ofiarę, ciągnęli ją za włosy, poniżali, szarpali, przypalali papierosami i jej ubliżali. Kilkukrotnie ją w drastyczny sposób zgwałcili. Grozili, że w przypadku gdy ujawni to, co jej się stało, zabiją ją i jej matkę - twierdzi prokuratura. Teraz trójka sprawców usłyszała zarzuty. Zgodnie z polskim kodeksem karnym mogą spędzić resztę życia w więzieniu.
Dramat 26-letniej Moniki rozegrał się w w lipcu, w 2017 roku. Kobieta poznała w autobusie miejskim dwóch mężczyzn i postanowiła pójść z nimi do mieszkania. Tam zaczął się horror - 26-latka była bita, poniżana i zbiorowo gwałcona. Potem do dwójki oprawców, dołączył trzeci. Z informacji prokuratury wynika, że bestie robiły swej ofierze zdjęcia.
Jak wcześniej opisywaliśmy, Monika trafiła na oddział intensywnej terapii jednego z łódzkich szpitali. Przeszła trzy operacje, jednak lekarzom nie udało się utrzymać jej przy życiu. W międzyczasie policja zatrzymała trzech gwałcicieli w wieku 33 i 36 lat. Wszyscy usłyszeli zarzuty, ale prokurator wystąpił z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania tylko wobec dwóch z nich, a sąd go zaakceptował. Trzeci oprawca, decyzją prokuratury, został jedynie objęty dozorem policyjnym.
Więcej tutaj: Łódź: więzili ją 10 dni i gwałcili. Nie przeżyła [ZDJĘCIA]