Uzbrojeni po zęby policjanci pojawili się przy ul. Paganiniego we Włochach po godz. 16. Chwilę później fragment między ul. Świerszcza a Przyłęcką został odgrodzony taśmami, a zamaskowani funkcjonariusze ABW za pomocą granatów hukowych wkroczyli do niepozornego piętrowego domu. Mieszkańcy dwóch sąsiednich budynków zostali ewakuowani. I słusznie, ponieważ niedługo potem w przeszukiwanym domu znaleziono materiały wybuchowe i mnóstwo broni. Nieoficjalnie wiadomo, że wśród nich był trotyl. Zatrzymano też jedną osobę, najpewniej współpracownika Brunona K. Jak ustalił "SE", to starszy mężczyzna, który ma na imię Mirosław. Mieszka w tym miejscu około 30 lat. Ma żonę i dwójke dzieci.
Ani ABW, ani prokuratura nie chciały jednak wczoraj zdradzać szczegółów. - Prowadzimy czynności procesowe w sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie w sprawie Brunona K. - potwierdził jedynie w rozmowie ppłk Maciej Karczyński, rzecznik ABW.
Brunon K., którego zatrzymano 9 listopada ubiegłego roku, jest oskar-
żony o przygotowywanie zamachu terrorystycznego, którego ofiarą mieli paść polscy politycy. Planował zdetonowanie w pobliżu Sejmu czterech ton materiałów wybuchowych, które dosięgnąć miały debatujących nad projektem budżetu parlamentarzystów, ministra, premiera i prezydenta. Brunon K. będzie odpowiadać również za podżeganie dwóch innych osób do przeprowadzenia zamachu oraz za nielegalne posiadanie broni i handel nią. Grozi mu 15 lat więzienia. Wczoraj biegli uznali, że jest poczytalny i będzie mógł brać udział w postępowaniu karnym. Tym samym nie uniknie procesu. Biegli wydali taką opinię po 6 tygodniach obserwacji psychiatrycznej.