Arcybiskup, który w 2009 roku odpowiadał za przetargi rozpisywane przez Stolicę Piotrową, odkrył, że służby techniczne Watykanu są poza jakąkolwiek kontrolą. Watykańscy "techniczni" powiązani są zawsze z tymi samymi firmami, które dostają zlecenia dzięki znajomościom.
W rezultacie Kościół płaci za usługi budowlane dwa razy tyle, ile wynoszą ceny rynkowe. Vigano jako przykład korupcji podaje astronomiczny rachunek w wysokości 550 tys. euro za ułożenie chodników na placu Świętego Piotra w 2009 roku i dodaje, że wszyscy w Kurii Rzymskiej wiedzieli o licznych nieprawidłowościach.
"Nigdy nie myślałem, że stanę w obliczu tak katastrofalnej sytuacji" - pisze. Duchowny uderza też w grupę wpływowych bankierów, którym powierzono zarządzanie funduszami Watykanu. Według Vigano finansiści troszczą się tylko o swoje interesy, a nie o Kościół.
Sensacyjne szczegóły listu arcybiskupa ujawniła włoska Telewizja La7. O sprawie rozpisują się też rzymskie media, które zauważają, że Vigano za swoją dociekliwość został zwolniony ze stanowiska w Watykanie i "zesłany" do USA. "Jego list wywołał bezprecedensowe trzęsienie ziemi, po którym zachwiały się w posadach szczyty kościelnej hierarchii" - grzmi największa włoska gazeta "Corriere della Sera".