Chodzi o 100 najtrudniejszych imigrantów jak np. kryminaliści. Skrajnie prawicowa partia chce, aby odizolować ich od społeczeństwa, poprzez wysłanie ich na małą wyspę na Morzu Bałtyckim - Lindhom. Chodzi o "cudzoziemców, który zostali skazani za zbrodnie oraz o ubiegających się o azyl, których wnioski zostały odrzucone, a którzy nie mogą zostać odesłani do swoich krajów" - czytamy w New York Times.
Wyspa położona jest 3 km od lądu, a połączenia promowe są sporadyczne. Rząd dodatkowo chce ograniczyć połączenia i sprawić, aby "bilety były tak drogie, jak to tylko możliwe". Wszystko aby zniechęcić imigrantów do podróży. Minister finansów Danii Kristian Jensen, który prowadził negocjacje, ocenił, że wyspa nie będzie więzieniem.
jak podkreśla premier Danii Lars Rasmussen, celem jego kraju nie jest już tolerancyjna integracja z imigrantami, ale przetrzymanie ich do czasu, aż będą mogli wrócić do swojego kraju.