Były arcybiskup Józef Wesołowski (67 l.) wyszedł już zeo szpitala. Trafił tam niespodziewanie tuż przed zaplanowaną na sobotę pierwszą rozprawą, gdzie miał zasiąść na ławie oskarżonych w sprawie o pedofilię i posiadanie wielkich ilości pornografii dziecięcej. Leżał na oddziale intensywnej terapii. Według nieoficjalnych doniesień przyczyną zasłabnięcia mogło być połączenie alkoholu z lekami. Czy teraz proces Wesołowskiego wreszcie ruszy? Zapewne dopiero po wakacyjnej przerwie. Tymczasem arcypedofil będzie chodził wolno po Watykanie.
ZOBACZ TEŻ:Ksiądz pedofil będzie siedział z Trynkiewiczem
Czyny tego lubieżnego duchownego w 2013 roku zaszokowały świat! Józef Wesołowski, wówczas nuncjusz apostolski na Dominikanie, okazał się bezwzględnym pedofilem. Czuł się całkiem bezkarny. Ofiar szukał na głównym bulwarze Santo Domingo. Chodził tam w dresie i wypatrywał małych chłopców. Zabierał ich do mieszkania, a tam uprawiał z nimi seks i dawał za to drobniaki. Jedna z jego ofiar to dziecko chore na padaczkę, które za te pieniądze kupowało leki.