Szef Telegramu aresztowany we Francji. Ukraina ujawnia, że Rosja rekrutowała na tej platformie sprawców aktów sabotażu. Sprzeciwia się jednak zakazywaniu Telegramu
Media społecznościowe są już nieodłączną częścią życia społecznego, kanałem pozwalającym na łączenie się w grupy i spontaniczne komentowanie otaczającej nas rzeczywistości. Jak wszystko, mają one swoją ciemną stronę. Ale czy to oznacza, że trzeba poddawać je cenzurze lub nawet zakazywać korzystania z niektórych z nich? Zdania na ten temat są podzielone. Ta niewątpliwie ważna debata rozgorzała na nowo przy okazji aresztowania we Francji założyciela serwisu społecznościowego Telegram. Paweł Durow, posiadający zarówno rosyjskie, jak i francuskie obywatelstwo został zatrzymany we Francji. Przyleciał tam, choć wiedział, że jest poszukiwany w tym kraju za brak współpracy z organami ścigania, które chciały uzyskiwać od szefów Telegramu dane użytkowników dopuszczających się przestępstw. Jak podała AFP, powołując się na śledczych, ma tutaj chodzić o tak poważne kwestie, jak terroryzm, handel narkotykami, oszustwa, pranie pieniędzy i rozpowszechnianie treści pedofilskich. Durow zdaniem francuskich śledczych nie pomagał w łapaniu użytkowników, którzy wykorzystywali jego platformę społecznościową do tego rodzaju działalności.
Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji nie chce zakazywania Telegramu, bo stanowi on cenne źródło informacji wywiadowczych
W internecie zawrzało. Jedni są zadowoleni, że nadciąga koniec Telegramu, inni zastanawiają się, czy aby nie będziemy mieli czynienia z postępującą cenzurą internetu pod różnymi pretekstami. Tymczasem głos na temat Telegrama zabrali przedstawiciele Ukrainy. Okazuje się, ze chociaż potwierdzają oni wykorzystywanie tej platformy przez przestępców, to nie chcą jej likwidowania i ograniczania, ponieważ jej istnienie z drugiej strony pozwala na działalność wywiadowczą i poznawanie zamiarów kryminalistów. Jak sprecyzował szef Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji Andrij Kowalenko, rosyjskie służby specjalne przygotowują kolejne akty sabotażu w Europie i rekrutują chętnych do przeprowadzania takich akcji na Telegramie. Kowalenko ostrzegł jednak przed zakazywaniem korzystania z platformy Telegram, będącej cennym źródłem informacji nie tylko dla Rosjan.