Swój talent tym razem zaprezentowała przed znanymi wykonawcami, którzy pełnią rolę trenerów w "The Voice of Poland". Są nimi: Justyna Steczkowska, Tomson i Baron z zespołu Afromental, Patrycja Markowska i Marek Piekarczyk - legendarny wokalista TSA.
Jak to się stało, że trafiłaś do programu "The Voice of Poland"? Z tego, co wiem, to nie dostają się tam ludzie z ulicy...
- Aby pojawić się się na precastingu, trzeba mieć specjalne zaproszenie od producentów programu. Do udziału w programie polecił mnie Wojtek Olszak, znany w Polsce producent muzyczny. Współpracował między innymi z Edytą Górniak czy Natalią Kukulską. Po udanym precastingu zostałam zaproszona do nagrania pierwszego etapu, tzw. przesłuchania w ciemno. To właśnie podczas tego etapu uczestnicy dowiadują się, czy dostaną się do programu, czy nie.
Co trzeba umieć, by wziąć udział w programie?
- Kryteria w tym programie są bardzo wysokie. Producenci poszukują wokalistów, którzy mają już na swoim koncie jakieś osiągnięcia. W tej edycji jest mnóstwo osób, które mają za sobą występy w innych telewizyjnych programach, np. "Szansa na sukces" czy "Bitwa na głosy". Mają własne zespoły, tworzą i wykonują własną muzykę. W związku z tym poziom uczestników jest bardzo wysoki.
Jaki utwór zaśpiewałaś?
- Piosenki na przesłuchania w ciemno są wybierane przez dyrektora artystycznego oraz producentów. Mnie została przyznana do wykonania piosenka Edyty Bartosiewicz "Tatuaż". Byłam bardzo zaskoczona tym wyborem, i miałam ogromne problemy z interpretacją. Gdyby to zależało ode mnie, chyba wybrałabym inną piosenkę.
A jakie są zasady programu "The Voice of Poland"?
- Czterech trenerów siedzi podczas występu uczestnika odwróconych tyłem. Nie widzą tych, którzy wykonują utwory. Jedynie słyszą ich głos. Gdy spodoba się on jurorowi, naciskają specjalny przycisk i odwracają w stronę wykonawcy. Jeśli odwróci się więcej niż jeden juror, wówczas uczestnik ma prawo dokonać wyboru, z kim chce współpracować. Spośród wszystkich kandydatów trenerzy wybierają 12 uczestników, aby skompletować swoje drużyny, po czym następują kolejne etapy: bitwy, dogrywka i w końcu występy transmitowane na żywo.
W styczniu brałaś udział w innym muzycznym programie. Jak się skończyła twoja przygoda z polską edycją "X Factor"?
- Niestety, "X Factor" rządzi się innymi prawami. Tam jurorzy potrafią wydawać niemiłe, nawet szydzące opinie. W "Voice of Poland" tego nie ma. Trenerzy szanują każdego artystę i dlatego gdy nadarzyła się okazja, zdecydowałam się wziąć udział w programie.