Dwie osoby zginęły, a 19 zostało rannych w czwartek, 2 stycznia, gdy niewielki samolot rozbił się o dach rozległego magazynu, należącego do firmy produkującej meble. Do zdarzenia doszło w południowej Kalifornii, w pobliżu lotniska w Fullerton. W magazynie w momencie katastrofy przebywało około 200 osób - informuje agencja Associated Press, powołując się na wieści od policji. Dziennik "Los Angeles Times" podał, że nagranie z kamery monitoringu uchwyciło eksplozję kuli ognia, gdy samolot - jednosilnikowy Vans RV-10 - uderzył w dach obiektu. Wybuchł pożar. Z magazynu i pobliskich firm strażacy ewakuowali kilkaset osób.
Katastrofa lotnicza. Samolot wbił się w magazyn
AP podaje, że osoby, które zginęły, znajdowały się w samolocie, a ranni w budynku. Zmarłe ofiary zostaną zidentyfikowane po skontaktowaniu się urzędników z najbliższymi krewnymi. Zgodnie z tym, co przekazała agencja, jedenaście osób trafiło do szpitali. U kilku z nich obrażenia były lekkie, u innych bardzo poważne, możliwe więc, że bilans ofiar się zmieni. Eliott Simpson, badacz wypadków lotniczych National Transportation Safety Board, powiedział dla AP, że pilot samolotu poprosił o natychmiastowy powrót na lotnisko, gdy znajdował się na wysokości około 300 metrów. Nie jest jednak jasne, dlaczego musiał zawrócić. Wieża kontrolna podobno zezwoliła na natychmiastowe lądowanie.
Kalifornia. Rozbił się samolot, dwie osoby nie żyją
Do mediów trafiły nagrania z kamer monitoringu, należącego do firmy Rucci Forged, producenta felg, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca katastrofy. Widać na nich, że w momencie uderzenia samolot przechylił się na bok. Zgodnie z ustaleniami właściciel samolotu był "stałym bywalcem lotniska w Fullerton i często z niego startował".