Co się stało z mikroskopijnym fragmentem zwłok Lecha Kaczyńskiego? „Nasz Dziennik” informuje, że dotarł do protokołu krakowskiego Instytutu, z którego wynika, że nie wszystkie próbki DNA ofiar tragedii wróciły do ojczyzny.
Rosjanie przygotowali i zaznaczyli w dokumentacji określoną liczbę próbek, ale do Polski nie dotarły wszystkie. Zaginęły gdzieś po drodze, a może dalej są w Moskwie? O jakie dowody, bardzo ważnych, według „ND”, przy kompletowaniu wszystkich materiałów chodzi w pierwszej kolejności?
W przesłanym opakowaniu nie było „fragmentu mięśnia z klatki piersiowej prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Próbka opatrzona takim opisem przyjechała z Moskwy pusta” - czytamy w „Naszym Dzienniku”.
Przeczytaj koniecznie: Makabryczne szczegóły stanu zwłok Lecha Kaczyńskiego: Prezydent miał zmiażdżoną głowę i urwaną stopę
Gazeta ujawnia też inne nieprawidłowości - „Jedno z dwóch opakowań, które miało zawierać fragment mięśnia, zawierało włosy. Inne zawierało mięsień, a powinna być w nim krew. Ponadto Rosjanie bardzo często mylili numery próbek”.