Generał Żidko ma 56 lat i z pochodzenia jest Uzbekiem. Zgodnie z doniesieniami włoskiej gazety, to właśnie on kieruje ofensywą na ukraińskie miasto Siewierodonieck, w którym w tej chwili trwa najbardziej zacięta walka o Donbas. "Corriere della Sera" pisze, że Giennadij Żidko jest "absolutnie wierny" prezydentowi Rosji, Władimirowi Putinowi. Razem z nim atakiem na Donbas dowodzi generał Aleksander Dwornikow, nazywany "rzeźnikiem z Syrii". Skąd taki przydomek? Dwornikow jest znany z okrucieństwa wobec ludności cywilnej. "Używa narzędzi terroryzmu, tortur, gwałtów itd. Jest najgorszy z najgorszych" - komentowali jakiś czas temu wojskowi eksperci. Zarówno on, jak i Żidko brali udział w operacjach wojskowych w Syrii, które wspierały reżim syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada i jego sojuszników, podczas oblężenia opanowanego przez rebeliantów wschodniego Aleppo.
CZYTAJ TAKŻE: Wojna na Ukrainie. Rosyjscy żołnierze zaczęli jeść psy. "Dziś zjedliśmy yorkshire teriera"
Po powrocie z Syrii Żidko zajmował się mobilizacją, propagandą i logistyką. Rozwinął program rekrutacji Rosjan w wieku 17-18 lat jako przyszłych kadetów. Uczestniczył także w przebudowie rosyjskiej armii. On i Dwornikow mają - po błędach, popełnionych przez armię rosyjską na początku inwazji na Ukrainę - naprawić to, co się da i doprowadzić do zdobycia Donbasu. Pytanie brzmi, czy obaj dowodzą atakami osobiście na miejscu, czy z daleka?
CZYTAJ TAKŻE: Ważni rosyjscy wojskowi mają dość! Chcą iść z widłami na Kreml. "Putin jest p**dą!"
"Wiemy już, że informacje na temat generałów - żywych, zabitych, zaginionych, pojawiających się na nowo - należy przyjmować ostrożnie. Być może [Żidko - przyp. red.] dowodzi z daleka. Nie ma zaś wątpliwości co do tego, jak krwawa jest walka w Donbasie" - podaje dziennik.