Skrzypłocze przetrwały wiele tzw. okresów wymierania. Nie zabiła ich nawet planetoida, która wykasowała z Ziemi dinozaury i 75 proc. innego życia. Wydawałoby się, że są niezniszczalne. Teraz przemysł biomedyczny może zrobić to, czego nie uczyniły inne katastrofy w ostatnich 400 mln lat. Pożądana niebieska krew jest taka, bo kolor nadaje jej obecna w niej miedź. Błękitna krew ma białka tak uczulone na skażenia bakteryjne, że gdy napotka jakiś patogen, to tworzy wokół niego skrzep. I teraz obrońcy przyrody ostrzegają, że obecne wysiłki na rzecz opracowania i przetestowania szczepionek przeciwko SARS-CoV-2/COVID-19 mogą przyspieszyć przejście żywej skamieliny do historii. Czynnik krzepnięcia LAL (Limulus Amebocyte Lysate), uważany za najbardziej czuły wskaźnik obecności patogenów, pozyskuje się w sposób, który może przyprawić o zwroty głowy co bardziej wrażliwe osoby.
Dotychczas dla dobra ludzkości, nauki przemysłu biofarmaceutycznego co roku wyciągano z morza ok. 600 tys. skrzypłoczy. Aby uzyskać LAL, technicy laboratoryjni przebijają skorupę zwierzęcia i usuwają ok. 30 proc. jego krwi z żyły w pobliżu serca. Potem kraby podkowiaste (inna nazwa żywych skamielin) są wypuszczane do wody, ale – zdaniem biologów i ekologów – ok. 30 proc. nie przeżywa tej „wędrówki”.
Od jednego osobnika pozyskuje się 200-400 ml krwi. Gdyby z człowieka wypompować jedną trzecią jego krwi, to by nie przeżył takiego zabiegu. By wypreparować litr LAL trzeba pobrać krew minimum od 1,2 tys. skrzypłoczy. Nic dziwnego, że taka porcja kosztuje ok. 25 tys. USD. Co ciekawe, nawet rozcieńczony LAL dalej wykazuje swoje antypatogenowe właściwości. Co prawda od 2016 r. na rynku jest jego sztuczny odpowiednik (rFC – recombinant factor C), ale nie jest to tak skuteczny i bezpieczny, jak LAL. Nie można go stosować w USA. A tam, kilka firm mocno pracuje nad uzyskaniem antycovidowej szczepionki. I kto by pomyślał, że nie byłoby dziś nowoczesnych szczepionek, gdyby nie prehistoryczne kraby, wyglądające niczym zwierzęta z innej planety!